Asia, wegańska mistrzyni słodkości dogląda kalarepy :-)
Na blacie, obok jak zawsze zachwycających ciast i tart znalazła się też sałatka z selera - moja wersja znanej na całym świecie sałatki Waldorf. W jej skład weszły: kwaśne jabłka / korzeń selera / rodzynki (najlepsze są greckie, duże i złociste) / orzechy włoskie uprażone w piekarniku / pachnący orzechami wegański majonez (tofu silken / łyżka musztardy Dijon / ocet jabłkowy / olej z orzechów włoskich). Całość posypana posiekaną rukolą. Bardzo lubię tą sałatkę, jest słodka, dodaje mnóstwo energii. (zdjęcia niestety brak)
W sobotę, w mój ostatni dzień krakowskiej przygody zrobiłam sałatkę z brokuła, wiosenną, lekko pikantną (papryczka chili) i przyjemnie kolorową, obsypaną cytrynowym pangrattato (czyli "poor girls parmesan", cytrynowymi i chrupiącymi okruszkami)
Sałatka brokułowa, a w tle ulubiona sałatka mojej siostry z kapustą i masłem orzechowym.
Chciałam podziękować całej ekipie Karmy za to, że z ich kuchni nie chce się wychodzić, za wspaniałą atmosferę pracy, dzięki której wstawałam rano z myślą "czas coś pokroić!", za cenne wskazówki, grzanki z hummusem i k a ż d ą filiżankę kawy. Niecierpliwie czekam, aż ugoszczę Was w progach Nono. Do szybkiego zobaczenia kochani!



